poniedziałek, 6 października 2014

Dzisiaj tylko po polsku.

Wczoraj wieczorem miałam pisać. Odkładałam to na ostatnią chwilę, bo kolacja, bo film, bo książka, bo telefon i pytanie, czy to prawda, że nie żyje Anna Przybylska. Potem szybkie sprawdzanie Internetu - a jednak, po roku walki z rakiem trzustki, nie udało się. Myślę o tym, że to taka młoda kobieta, matka trójki dzieci, aktorka, która naprawdę umiała rozśmieszyć, a to wcale nie takie łatwe. Zasypiam, w bluzie, przy zapalonym świetle. Budzę się o 7 rano, gaszę światło i ustawiam budzik na 8:00.

Nie lubię zagłębiać się w tak straszne wiadomości, nie czytam komentarzy ludzi w Internecie o tym, jak będzie nam jej brakować. Przeżywam takie rzeczy w środku. Umarła aktorka, młoda, bo nie skończyła 36 lat. Kobieta o zjawiskowej urodzie. Osoba, którą "się lubiło", bo mimo tego nieprzeciętnego piękna i otoczki osoby znanej, była taka swojska i przyziemna. Postanawiam nie oglądać teraz tych wszystkich czarno-białych zdjęć, bo to bezsensowne wprowadzanie się w dołek bez dna. Ale to trudne, bo w każdych wiadomościach jest jej twarz, fragmenty wywiadów... W pewnej chwili siedzimy z tatą, oglądając jedno z dzisiejszych wydań, i oboje płaczemy. Może każde z innego powodu. Nie byłam specjalnie wielką fanką Przybylskiej, ale szkoda mi jej jako człowieka. W wywiadzie dobijają mnie słowa zmarłej aktorki, że czas jest szalony, że do tej pory nie wzięła ślubu ze swoim partnerem, bo to ogromne przedsięwzięcie, że czeka, aż w końcu osiądą całą rodziną na stałe, wtedy wszystko się zmieni, podopina to wszystko na ostatni guzik, w końcu wezmą ślub... Nie zdążyła. 

I to pewnie nic odkrywczego, ale nie mogę pozbyć się refleksji, że trzeba żyć tu i teraz. Robić to, czego chcemy. Mówić to, co czujemy. Nie odkładać na potem. Nie skupiać się na przeszłości i nie bać się o przyszłość w nadmiarze, bo nikt nam jej nie obiecał... Takich osób, jak Przybylska, są miliony, codziennie wielu ludzi umiera na raka. Zostawia rodzinę, przyjaciół i puste miejsce przy stole. Ale dlatego, że to osoba znana, społecznie lubiana i ceniona, jej śmierć porusza wyjątkowo. Ponieważ walczyła z chorobą od 2013 r., w ostatnim wywiadzie z lutego, gdy wydawało się, że wraca do zdrowia, mówiła o tym, że chciałaby jeszcze pożyć. I że, jeżeli nie cieszą cię rzeczy małe, to i duże nie będą cieszyć. Tylko tyle, a znaczy tak wiele.


polki.pl

2 komentarze:

Monika pisze...

Ja rowniez nie moge przestac o tym myslec, zgadzam sie z wszystkim co naposalas. Bardzo mi jej zal. Niestety takie zycie ...

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem jej nigdy na tym ślubie nie zależało i pewnie mimo zapewnien nigdy by go nie wzięła, wiec nie należy mówić ze nie zdążyła.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...