niedziela, 17 listopada 2013

Post bardzo osobisty. Very personal post.

Piję popołudniową niedzielną kawę. Cieszę się tym weekendem, ostatni tydzień był bardzo intensywny, z pracy nie wychodziłam przed 20:00. Mimo typowo angielskiej pogody, wybrałam się dziś na ponadgodzinny spacer ulicami Warszawy.

Od kilku dni w mojej głowie są miliony myśli. Bałam się tej jesieni, próbowałam sama siebie utwierdzić w tym, że będzie dobra, łagodna dla mnie i mego ciepłolubnego organizmu. Po pięknym lecie, zawsze z trwogą patrzę na każdy opadający liść. Ta jesień okazała się dla mnie najlepszą - od chyba 10 lat. I wypadałoby pewnie w tym miejscu napisać, że to dzięki ludziom, których spotkałam. Po latach, po miesiącu, czy też pierwszy raz. Tak pewnie wypada. 

Ale podziękować mogę wyłącznie sobie. Po latach zmian, jakie we mnie zaszły, gdy postanowiłam zamknąć się w złotej klatce, udało mi się w ciągu ostatnich kilku miesięcy odzyskać siebie sprzed lat. Wróciłam, jak gdyby po długiej podróży. W moich oczach znowu jest dawny blask. Otwartością i optymizmem zaskakuję sama siebie. Dla ludzi poznanych w ciągu ostatnich 5 lat jestem ogromnym zaskoczeniem. Ci zaś, którzy znają mnie całe życie, odetchnęli z ulgą. Bo jestem tu z powrotem. Jakby wcale nie minęło 10 lat.

Piękna jest ta jesień. Takiej pogody, jak w październiku i listopadzie, nie mieliśmy w Polsce od lat. Nawet dzisiaj, z wilgocią i mżawką, która osadza się na rzęsach, ta jesień jest dobra. Dni uciekają, czas gna do przodu jak szalony. Powoli zaczynam myśleć o Świętach. O tym, że już za chwilę zacznie się to dziecięce oczekiwanie. Które jest właśnie najpiękniejsze.
Cieszę się, że wróciłam.

   
I'm having afternoon Sunday coffee. I'm happy with this weekend cause last week was very intense at work and I didn't leave the office before 8 p.m. Despite a typical English weather, I went today for an hour-long walk through the streets of Warsaw.

For a few days now there have been millions of thoughts on my mind. I was so afraid of this fall, trying to reassure myself that it'd be good for me and mild for my thermophilic organism. After a beautiful summer, I always look at every falling leaf with fear. And this fall turned out to be the best of actually 10 years for me. At this point it would probably be proper to say that it's all thanks to the people I met. After years, after months or for the first time. That's what may seem proper right now.
But I can only thank myself. After years of changes that have happened in me, when I decided to shut myself in a golden cage, in the past few months I managed to recover myself the way I used to be years ago. I came back, like after a long journey. There's this glitter in my eyes again. I am surprised with my openness and optimism. For those who met me in the past 5 years I have been a huge surprise. Those who have known me all my life breathed a sigh of relief. Because I'm back. As if there has not passed 10 years.
Beautiful is this autumn. We haven't had such a weather as in October and November for years. Even today, with humidity and drizzle depositing on lashes, this fall is good. Time flies, rushes forward like crazy. Slowly I start to think about Christmas. Thinking that in a while there'll start this childish waiting. The most beautiful of all.
I'm glad to be back.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jak to jest, że jesteś w pracy aż tak długo, bo, jak sądzę, od 9 lub 10? Co z 8-godzinnym dniem pracy?
Pozdrawiam

paulina.be pisze...

Zadaniowy system czasu pracy :) tzw. usprawiedliwione potrzeby pracodawcy :p

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...