poniedziałek, 22 grudnia 2014

Memories vs. Reality

Czy zdarzyło Wam się kiedyś wrócić do czegoś, co znaliście w przeszłości... i niemile się rozczarować? Mi nie raz. Najlepszy przykład - perfumy. Jako dziewczynka dostałam miniaturkę wody toaletowej "Lumière" marki Rochas. Zakochałam się w nich, bo naprawdę pachniały jak światło (to właśnie oznacza to francuskie słowo). Po latach w jednej z perfumerii internetowych znalazłam ten zapach i bez zastanowienia zamówiłam. Był od dawna niedostępny w Polsce, cena okazała się niezła. Niestety, to, co podobało mi się w wieku 12 lat, po ponad 10 latach okazało się zupełnie nieaktualne... Perfumy oddałam. 
 
I tak było kilka razy. Z filmem, książką, zapomnianym miejscem, które - odwiedzone po latach, wcale nie było tak duże i tak piękne. Nie takie, jak kiedyś. Niektórzy, z powodu nostalgii i wspólnej przeszłości, postanowili nawet spróbować "jeszcze raz, od początku". I kończyli to szybciej niż za pierwszym razem.

Z wiekiem się zmieniamy. Zmieniają się też nasze upodobania. Choć nie jest to regułą absolutną, bo niektóre rzeczy są dobre przez całe życie. I chętnie do nich wracamy. Nawet teraz używam zapachu, który pierwszy raz poczułam jako dziecko i darzę odtąd wielkim sentymentem. Czasem to sentymentalne myślenie o  pewnych miejscach, rzeczach a nawet ludziach sprawia, że nasz umysł funkcjonuje jakby był za delikatną mgiełką. Wydaje nam się, że coś, co w jakiś sposób zostało zapamiętane w naszej głowie, będzie takie również obecnie. Albo mamy złudne wyobrażenie, że dawna znajomość, sprawdzona jak dobra przystań, choć kiedyś nam nie wyszła, może okaże się dobra dzisiaj, bo nic nas już nie zaskoczy... 
 
Pewne rzeczy są najlepsze jako wspomnienia. Piękne, bo wydarzyły się w przeszłości. I najlepiej, gdy tam je zostawimy, bo to, co smakowało nam kiedyś, może dziś okazać się zbyt słodkie. Albo nie smakować nam wcale. 

 

Have you ever come back to what you knew in the past ... and felt unpleasantly disappointed? In my case - more than once. The best example - perfume. As a girl I got a miniature of eau de toilette "Lumière" by Rochas. Fell in love with them because they really smelled like light (that's what this French word means). After years I found this fragrance on the Internet and ordered it without hesitation. It has long been unavailable in Poland and the price turned out to be pretty good. Unfortunately, the thing I liked at the age of 12, turned out to be completely 'out of date' after more than 10 years ... I gave the perume away.

And so it was a couple of times. With a film, a book, a forgotten place that - visited after years - was not so big and so beautiful. Not like it once was. Some, because of nostalgia and a common past, decided to even try to be together "again and from the beginning." And finished it faster than at the first time.

As we age, we change. Also change our tastes. While this is not an absolute rule because some things are good for a lifetime. And we'll be happy to come back to them. Even now I am using a fragrance I felt for the first time as a child and since then I've felt a great sentiment to it. Sometimes this sentimental thinking about certain places, things and even people makes our minds operate as if they were surrounded with a gentle fog. It seems to us that something stored in our head one way would be so even today. Or we have a false delusion that the old relationship, proven as a good harbour, even though the one that did not work out, may prove to be good today, because nothing may no longer surprise us ...

Some things are best as memories. Beautiful, as happened once in the past. And best if we leave them there cause what once enjoyed, may now be too sweet.
Or may be not tasty at all.

pics from tumblr.com

czwartek, 18 grudnia 2014

One week till Xmas

Za tydzień Boże Narodzenie, a ja zaczęłam marudzić. Że nic mi się nie chce, że wszystko mnie denerwuje. Że te Święta jakoś nie w porę... A na myśl o nauce do egzaminu - mam ból istnienia. I choć do malkontentów nie należę, muszę przyznać, że przez ostatnie dni jest mi całkiem niedaleko do tego typu osobników... 

Może to kiepska pogoda, bo jest ciemno, trochę mgliście, wilgotno. Gdyby nie kolorowe lampki na ulicach i Mikołaje na wystawach sklepowych, w życiu nie powiedziałabym, że mamy grudzień... Śnieg sprawiał, że wszystko było jaśniejsze i weselsze. A jutro zapowiadają 9 stopni na plusie. I to w Suwałkach!

Na szczęście takie gorsze momenty miewam rzadko i pewnie za chwilę mi przejdzie. Zabawne, że nie tylko ja jestem w słabszej formie, bo koleżanka napisała, że w ostatnich dniach nasiliło się jej uczucie, że chciałaby żyć pośród palm. A ja mogę jej zawtórować! Tymczasem, choć w myślach mam słoneczne plaże i bikini, czas wyjąć z szafy świąteczne swetry. I trzeba wkrótce wybrać jakieś drzewko. I nie myślę tu o palmie, ale o choince. Dobrze, że chociaż wino można pić cały rok ;)

 It's Christmas in a a week, and I began to linger. And I don't have strength for anything, all things piss me off. And somehow beucause this Christmas has wrong timing... Plus, while thinking of learning to the test - I have the pain of existence. And even though I don't belong to naysayers, I have to admit that in the last few days I'm pretty close to this type of individuals ...
 
Maybe it's because the weather is not too good, because it's dark, a little hazy, humid. Had there not been coloured lights on the streets and Santas in shop windows, I would never say that we have December ... Snow made everything brighter and happier. And tomorrow they forecast plus 9 degrees. In Suwalki!

Fortunately, I still have such worse moments very rarely and probably I'm gonna be ok in a while. Funny that not only I am in a weaker form, as a friend texted me that in recent days she's intensified her feeling that she would like to live among palm trees. And I can say the same! Meanwhile, although I have sunny beaches and bikinis on my mind, it's time to grab Christmas sweaters from the closet. And soon we'll have to choose some tree. And I'm not talking about palm, but Christmas tree instead. Well, hopefully you can drink wine all year round ;)


Pics: tumblr.com and Russh December 2014/January 2015: Magadalena Frackowiak By Ward Ivan Rafik

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...