środa, 1 lutego 2017

Tym razem się uda! Miłość pokolenia Y. It'll work this time. The love of generation Y.

Ostatnio usłyszałam o tendencji, którą praktykuje pokolenie milenialsów
Polega ona na powrotach do pierwszej miłości. I ponownym złączeniu się z osobą z "kiedyś" - by ocalić to dawne uczucie, najmocniejsze, bo przecież młodzieńcze, od zapomnienia. Przedstawiciele pokolenia Y chcą na nowo pokochać, rozpalić iskrę, dzisiaj nieco przygaszoną albo już całkiem wypaloną. 

I zastanawiam się, ile będą trwać takie stare-nowe związki. Czy wzrośnie odsetek rozwodów. I rozczarowań. Bo przecież nie da się przenieść dawnych emocji w obecną rzeczywistość. Choćbyśmy chcieli - nie cofniemy się w czasie. I co się stało, to się nie odstanie. A czy sam fakt, że ktoś był "tym pierwszym" ma jakąś wartość? Chyba tylko sentymentalną.

Są jednak pary, które muszą się rozstać, żeby zobaczyć, że nie mogą bez siebie żyć. I już nigdy nie zdecydują się być oddzielnie. Ale to kropla w morzu. Bo jednak, nawet po latach, człowiek nie zmienia charakteru. Być może zmienia swoje priorytety. 

Ale cudowna jest ta nadzieja, która pozwala wierzyć, że "tym razem się uda". Bo chcemy bardziej, działamy świadomie i już przecież dorośle. Próbujemy jeszcze raz, od nowa, ale tu przecież nie ma zaskoczenia. I trochę przymykamy oczy na to, że to ta sama osoba i wkurza nas tak, jak kiedyś. 
To trochę jak z kawą, która wystygła. Możemy ją podgrzać w mikrofali, ale nie będzie zbyt smaczna. Lepiej wylać do zlewu. I zaparzyć nową. 



  
Lately I heard about the trend, which is practiced by the generation of the so-called millennials. It involves returning to first love. And the decision to reconnect with that person from the past - in order to save this old feeling, the strongest, because it happened in the very youth, from oblivion. Representatives of this generation Y want to love again, ignite a spark, today somewhat muted or already completely burnt.
 
I wonder how long will take up such old-new relations.And whether the divorce rate will rise. And disappointment rate too. Because it is impossible to move the old emotions in the present reality. Even if we want - we do not go back in time. And what's done is done. And the very fact that someone was "the first" - does it really have any value? Perhaps only sentimental one.
 
However, there are couples who have to part to see that they cannot live without each other. And then -  would never choose to be apart. But this is a drop in the ocean. Cause, even after years, man does not change their nature. Perhaps they might change priorities.
 
But wonderful is this hope which makes us believe that "this time we'll succeed." Because we want it more, we act consciously and already as grown-ups. We try again, from scratch, but there's no surprise. And some turn a blind eye to the fact that it's exactly the same person which annoys us as they used to do before.  

It's a bit like coffee that has already cooled down. We can heat it in the microwave, but it won't be tasty. It is better to pour it into the sink. And brew a new one.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Powroty są słabe jak malowanie trupa. Oczywiście może po latach warto dać sobie jeszcze szansę, jeśli sentyment aż tak bardzo daje się we znaki. Osobowość też się kształtuje wciągu lat. Chociaż lepiej chyba sobie powiedzieć "you've got to move on" i z uwagi na to, że "to" już było i raz się już nie sprawdziło, dać sobie spokój. Poza tym, czy to nie jest nudne, szukanie z powrotem zaczepienia w takim sentymencie? Na świecie tylu jest przecież ludzi, gotowych do poznania. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...