piątek, 5 kwietnia 2013

Rodzice przed 30. Parenting before the age of 30.

Inspiracją do napisania tego postu były dwie rzeczy. Po pierwsze, wpis na jednym z moich ulubionych blogów - lovetaza.com - na temat ciemnych stron posiadania dwójki uroczych dzieciątek. I po drugie, "polubienia", pozytywne komentarze i wiadomości typu "pasują Ci dzieci" pod zdjęciem na Facebooku, wrzuconym przez moją młodszą siostrę, przedstawiającym mnie i trójkę moich bratanków (poniżej). A zatem - czy warto mieć dzieci przed 30stką?

There were two things as an inspiration to write this post. First, the post on one of my favorite blogs - lovetaza.com - about the dark side of having two adorable babies. And secondly, likes, positive comments and messages like" these children fit you very well" under the photo on Facebook, thrown by my younger sister and representing me and my three nephews (image below). So - is it worth to have children before 30.?


Zanim zacznę pisać o plusach i minusach posiadania dziecka w młodym wieku, chcę rozwiać wszelkie domysły - nie, post nie jest o mnie, nie mam obecnie takich problemów. Ciągle należę do pokolenia/grupy pt. "Everybody's getting married or pregnant, I'm just getting drunk" :)

Before I'll write about the pros and cons of having a child at a young age;), I want to dispel any speculations - no, this post is not about me, I don't have such problems now. I still belong to the tribe/group called: "Everybody's getting married or pregnant, I'm just getting drunk" :)

tumblr.com

Od zawsze lubiłam dzieci, dzieci lubią mnie, wiele razy zdarzyło mi się być "zaczepianym" przez czyjeś maleństwo, które samo wyciągało do mnie rączki. Generalnie radzę sobie z dziećmi, nawet tymi malutkimi. Poza tym, jestem od 7 lat matką chrzestną dziewczynki i chłopca. Ale czy to wystarczy? Czy fakt, że mam instynkt macierzyński, nie wzdrygam się na samą myśl o dziecku i od zawsze widziałam siebie jako matkę, jest na tyle istotny, żeby (hipotetycznie) mieć dziecko przed 30stką? Bo przecież, gdy się zdecydujesz i dziecko jest na świecie, nie ma już odwrotu.

I have always loved children, children like me, many times I happened to be "interrupted" by someone else's baby, which itself pulled its little hands to me. Generally, I deal with children, even those very little. Besides, for 7 years I have been a godmother for a girl and a boy. But is it enough? Does the fact that I have a maternal instinct, I do not shudder at the thought of a child and have always seen myself as a mother is important enough to (hypothetically) have a baby before 30.? After all, once you decide and your child is in the world, there is no turning back.

 tumblr.com

Abstrahuję od sytuacji, w których młodzi ludzie są niejako "przymuszeni" i rodzicielstwo spada na nich niespodziewanie. Wpadka to w pierwszej chwili stres, często łzy. Ale o ile nie mówimy o pewnych patologiach, gdzie "dzieci mają własne dzieci" albo rodzicach, którzy zwyczajnie nie chcą swego dziecka, większość takich nagłych ciąż kończy się jednak pozytywnie. Dziecko jest akceptowane, kochane, bo w końcu "i tak byśmy się na nie zdecydowali", tylko ślub jest mniej lub bardziej przyspieszony. Czasem dobre zakończenie dotyczy jednak tylko dziecka, bo nie zawsze jego rodzice umieją się porozumieć, niektórych ta sytuacja przerasta...

I am abstracting from the situation in which young people are somehow "forced" and parenting falls on them unexpectedly. Knocked Up is in the first moment stressful, often with tears. But if we are not talking about some pathologies where "children have their own children" or parents simply not wanting to have baby at all, most of these "pregnancies in an emergency" end up, however, positive. The child is accepted, loved, because in the end "we' have eventually decided to have a baby", the wedding is more or less rapid. Sometimes this happy ending concerns only the child because its parents do not always know how to communicate, some just don't cope with this situation...

  bluntcard.com

Pisząc ten post, myślę przede wszystkim o tych parach, które wzięły ślub, są szczęśliwe, a mimo to z roku na rok przekładają czas, w którym decydują się na potomka. Bo nie stać ich na dziecko, nie mają na nie miejsca w swoim mieszkaniu, nie mają żadnych oszczędności. Zastanawiam się, jak nasi rodzice, którzy przecież w wieku 30-paru lat byli już zaprawieni w rodzicielstwie, ba! mieli często 10-letnią córkę czy syna, myśleli o takich rzeczach jak utrzymanie dziecka, pokoik dla dziecka, pieniądze na jego edukację? Czy przypadkiem dzisiaj nie za bardzo wymyślamy kolejne powody i problemy, a tak naprawdę boimy się przyznać, że bycie 2-osobową rodziną jest dla nas po prostu wygodne? 

While writing this post, I think first of all about the couples who got married, are happy and still postpone the time in which to decide to have a child. Because they can't afford having a baby, they have no place in their home and don't have any savings. I wonder how our parents who, after the age of 30-some, were seasoned in parenthood and sometimes had a 10-year-old son or daughter, thought about such things as child support, a small room for a child, money for his/her education? Isn't it the case today that we so much look for more reasons and problems and in fact we are afraid to admit that being a 2-person family is just convenient?


Mam w swojej rodzinie i wśród znajomych kilkoro młodych rodziców. Część z nich chciała dziecka, a część otrzymała je dość niespodziewanie... I mimo, że i jedni, i drudzy twierdzą, że powiększenie się rodziny to ogromne szczęście i wiele radości, nie owijają w bawełnę i przyznają, że to także ciężka praca, nieprzespane noce, wiele wyrzeczeń. Nie wierzę matkom, które mówią tylko o "ciuszkach, kupkach, misiach i pępuszkach". Dziecko to mały człowiek. A wychowanie go to całe lata poświęcenia się i potrzeba konsekwencji. Czy w wieku 35 lat nie będziemy na te rzeczy bardziej gotowi niż mając 25 lat? Pewnie tak. Z pewnością też nie będziemy już mieli ciągłej ochoty na imprezowanie, nieregularny tryb życia i jedzenie tego, co nam wpadnie w ręce. Bo dziecko zmienia wszystko. Pytanie, które mi się nasuwa jest tutaj tylko jedno - czy aby na pewno nie będzie za późno, gdy w końcu podejmiemy tę decyzję? Wydawać by się mogło, że problemu nie ma, a w rzeczywistości jest on ogromny. Stres, czynniki zewnętrzne, choroby, genetyka - sprawiają, że coraz młodsi ludzie mają problem z zajściem w ciążę, a kliniki leczenia niepłodności mnożą się jak grzyby po deszczu. 

I have in my family and among friends some young parents. Some of them wanted the child from the beginning and other have received the baby quite unexpectedly ... And even though they both agree that the expansion of the family is very lucky and brings a lot of happiness, they do not beat around the bush and admit that it is also a hard work, sleepless nights, a lot of sacrifices. I do not believe mothers who speak only about "little clothes, little shit, teddy bears and little navels". A child is a little man. And bringing it are the years of sacrifice and the need of consistency. Wouldn't the age of 35 be at these things more ready than the age of 25? Probably. Or rather - for sure. Certainly, we will no longer have the constant desire for partying, irregular lifestyle and eating what would fall into our hands. Because a child changes everything. The question that comes to my mind is only one thing - are you sure it won't be too late when you finally take this decision? It would seem that the issue is not a problem and, in fact, it's huge. Stress, external factors, diseases, genetics - they cause that more younger people have a problem with pregnancy and fertility clinics are multiplying like mushrooms after rain.

dumpaday.com

Ponieważ generalnie nikt nie każe nam mieć dzieci w ogóle (no może poza babcią i ciocią), odkładanie ciąży w nieskończoność jest tylko przykrywką dla faktu, że niektórzy wcale nie chcą mieć potomka. Inni, jak serialowa Samantha z "Seksu w Wielkim Mieście", zwyczajnie tego nie potrzebują i mówią o tym otwarcie, narażając się na społeczny "lincz" i niezrozumienie. Nie należy oceniać czy krytykować takich decyzji. Pozwólmy każdemu żyć tak, jak chce.

Since in general no one tells us to have children at all (except our grandmother and aunt), indefinitely postponing pregnancy is only a cover for the fact that some do not want to have children at all. Others, like Samantha from "Sex and the City", just don't need a baby and talk about it openly, exposing themselves to social "lynching" and misunderstanding. We shouldn't assess or criticize it. Let other live their life.


Mimo, że pisząc ten post, czysto hipotetyzuję, muszę przyznać, że będąc na miejscu osób, które mają poukładane życie - mniej lub bardziej - zawodowe, ale przede wszystkim prywatne, nie zastanawiałabym się długo nad tym, czy mieć dzieci teraz czy za 10 lat. A może nigdy. To, co mnie przekonuje w tym, że jednak warto mieć córkę lub syna, to gwarancja, że dzięki nim już nigdy nie zostaniemy sami na tym świecie. Bo związki są lub ich nie ma, małżeństwo - co do zasady trwałe aż do śmierci - nie daje nam pewności, że jest "na zawsze". Z drugiej strony - chcę jeszcze czuć tę wolność, niezależność, od czasu do czasu się zabawić... Tylko ile można? I czy o zabawę tylko w tym życiu chodzi? Nie wiem.

Although writing this post, I purely put hypothesis, I have to admit that being in the shoes of people who have their life arranged - more or less - in a professional, but mostly private way, I would no longer think whether to have children now or in 10 years. Or maybe never. The thing that convinces me in whether is it worth having a daughter or son or not, is a guarantee that, thanks to having them, we would never be alone in this world. Because relationships are or they're not, marriage - as a rule, lasting until death - does not give us confidence that it will last "forever". On the other hand - I still want to feel freedom, independence, from time to time have some fun ... But how long can you only have fun? And is the party all what this life is all about? I don't know.
 
 tumblr.com

The photos other than those where I give the source of them, are mine. Please do not use them without asking me.



5 komentarzy:

Ola pisze...

samantha ! :)
aleksandra-fortuna.blogspot.com

Maria Kuczyńska pisze...

Super blog świetny post http://nastostolatka.blogspot.com/ http://sercece.blogspot.com/
Obserwuję i liczę na to samo :)

Secret garden pisze...

bardzo fajny post i foteczki:)
Samanta genialna jak zawsze <3

Tr3nDyGiRL Fashion Blog pisze...

Love the post! Good to go is my favorite!!!! It is the most amazing
Every outfit is so beautiful and stylish!
come and see my blog if you have time
Check my latest post!
Tr3nDyGiRL FASHION BLOG
http://tr3ndygirl.com/

Teri pisze...

Ja wiem jedno,ze napewno majac 25 lat,ma sie wiecej cierpliwosci, sily, sprytu i energii niz 10 lat pozniej!:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...