Pokazywanie postów oznaczonych etykietą may. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą may. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

To był maj.

Burza w Warszawie popsuła nieco wieczorne sobotnie plany. Po chłodnej majówce, temperatura już wczoraj rosła z każdą godziną, by dzisiaj powitać całkiem letnią aurą. Gdy jadłam zielone szparagi i groszek cukrowy, miałam wrażenie, że to już lato. 

Spacerując dzisiaj po Warszawie, pomyślałam, że, choć dopiero stamtąd wróciłam, najbardziej lubię maj w Suwałkach. Gdy jest ciepło, trawa jest soczyście zielona, kwitną drzewa, mlecze są żółte, pyłkiem brudzą ręce i ubranie. Może to nie za miastem zatęskniłam, a za wspomnieniem majowych dni w rodzinnym mieście, wiele lat temu?

Czasem chyba nie tęsknimy za miejscem czy za osobą, ale wrażeniem, chwilą. Wystarczy piosenka, zdjęcie, rozmowa. Albo żadne z nich. Wchodzimy w korytarz pamięci, i błądząc, docieramy do miejsc, które wydawały się dawno zapomniane. Zwłaszcza, gdy się przymknie oczy.

***

Jest maj, mam 3 lata. Wracamy z mszy komunijnej mojego kuzyna. Jestem zadowolona, bo było mi tak nudno, że pół mszy dłubałam palcem w nosie (wszystko zarejestruje potem kamera...). Wszyscy idą chodnikiem, a ja biegnę przez żółte pole mleczy, mam białą sukienkę i ciocia krzyczy, żebym szybko stamtąd wróciła, bo będzie brudna. Ale ja nie słucham próśb, bardzo mi się to podoba, a niektóre mlecze są wyższe ode mnie. I myślę tylko o tym, że po obiedzie będą lody.

Alexis Rockman (American, b. 1962), Dandelions, 2005. Oil on board, 45.9 x 61 cm.

The storm in Warsaw has broken some of Saturday evening's plans. After the cold weather during the long weekend, the temperature was already rising with every hour yesterday, to welcome a pretty summer aura today. When I was eating green asparagus and sugar peas, I had a feeling it was already summer.

Walking around Warsaw today, I thought that, even though I just returned from there, I would most like to have May in Suwałki. When it is warm, grass is lush green, trees are blooming, dandelions are yellow, pollen makes hands and clothing dirty. Maybe it was not the hometown I missed, but the memory of days in my there in May, many years ago?

Sometimes we just do not yearn for the place or the person, but the feeling or experience. Just a song, a picture or a simple conversation. Or none of them.We walk into the corridor of memory and wandering, we reach places that seemed long forgotten. Especially when your eyes are closed.

***

It's May, I'm 3 years old. We are returning from the communion of my cousin. I am happy because I was so bored that half the mass I was nudging my nose (everything will be registered by camera later...). Everybody's walkingdown the pavement, but I am running through the yellow field of dandelions, I have a white dress and my aunt tells me to go back from there because it will be dirty. But I do not listen at all, I like it a lot and some of the dandelions are higher than me. And all I am thinking about is ice cream after dinner.

czwartek, 26 maja 2016

May'16.


Znowu zamiast wiosny mamy od razu lato. Jedni protestują, a mnie to cieszy, bo kocham słońce i upały. A czas od maja do września uważam za najpiękniejszy w roku. Zaczyna się sezon na truskawki i piwonie. I zimne wino z bąbelkami na tarasie lub w ogródku - choćby takim w restauracji. Znowu czytam mnóstwo książek, najchętniej na ławce w parku. Sięgnęłam właśnie po czytaną kilkukrotnie serię z okresu dzieciństwa i dorastania. Czytam i robi mi się dobrze na duszy. 

 Nie każdy z nas wierzy w intuicję, w wewnętrzny głos. Nie każdy słucha i ufa przeczuciom. Sama parę razy w życiu zadziałałam wbrew powyższym i mocno tego żałowałam. Chciałam kogoś zadowolić wbrew sobie, a naturę mam wprost odwrotną. I kończyło się to klęską. A czasem, podejmując dość ryzykowne decyzje, ale zgodne z tym, co dyktowało mi sumienie, wszystko szło pomyślnie.

I czasem przeszłość miesza się nam z teraźniejszością. Osoby, które kiedyś były nam bliskie, już nas nie obchodzą. I potrzeby, wcześniej takie wyrafinowane, dzisiaj wydają się nadmierne. Bo z biegiem czasu wszystko zdaje się normalnieć, a czasem nawet blednąć. I to, co takie istotne parę lat temu, teraz bywa śmieszne. I nadal ma się marzenia, ale też pokorę, by dawać sobie więcej czasu na ich spełnianie. Bo nie musimy już mieć wszystkiego naraz. Z wiekiem pojawiają się tzw. priorytety. I już się nie chce brać życia garściami. Okazuje się, że smakuje ono lepiej, gdy dostajemy je w mniejszych kawałkach.


Maartje Verhoef by Txema Yeste |
Vogue Russia, June 2016

Again, instead of spring we immediately have summer. One protest and I am glad, because I love sun and warmth. And the time from May to September I consider the most beautiful of the year. The season for strawberries and peonies is on. And the season for cold sparkling wine on a terrace or in a garden - even the one in a restaurant. Again, I read a lot of books, mostly sitting on a park bench. I just started again the read several times series from my childhood and adolescence. I read and it makes me feel good.

I know that not everyone believes in intuition, in the inner voice. Not everyone listens and trusts the instincts. A few times in my life I acted in spite of the above and strongly regretted it. I tried to please someone in spite of myself and my true nature. The end was a disaster. And sometimes - taking risky decisions, but in accordance with what my conscience dictated - everything ended successfully.

 
And sometimes the past mixes with the present. People who were once close to us - now we do not care about them. The needs such sophisticated before, today seem excessive. Because with time passing by everything seems to get normal and sometimes even to fade. And what was so important a few years ago, now may be ridiculous. We still have dreams, but also lowliness to give ourselves more time for their fulfillment. Because we no longer have to have everything. And no longer we want to take life by the handful. It turns out that it tastes better when you get it into smaller pieces.


piątek, 1 maja 2015

May

Mamy maj. To taki piękny miesiąc, pełen kwitnących drzew i zielonej już trawy. Dający przedsmak lata. Często z wysokimi temperaturami i silnym słońcem. Przerywany czasem chłodnymi dniami i deszczem. Ale jednak coraz bardziej przybliżający nas do wakacji. Jaki będzie tym razem? 

Pakując torbę na ten długi weekend, zastanawiałam się, czy wziąć ze sobą bikini. Przydało się - choć musiałam się schować, bo wiatr jest nadal zimny, udało mi się powygrzewać wczoraj i dzisiaj w słońcu. Zapominając na chwilę, że to jeszcze wiosna. A nie lato. 

Zamykamy pewne etapy w życiu, przygotowując się na kolejne zmiany i wyzwania. I z wiekiem zdajemy sobie sprawę, że naprawdę niewiele potrzeba nam do szczęścia. Wystarczy kawa na tarasie, dobry film, spotkanie z przyjaciółmi. Choć serce wyrywa się, by jechać dalej, poznać coś nowego, sięgać po więcej, to miło jest cieszyć się urokami codzienności. Tej tuż po przebudzeniu. Dobrego weekendu! 


We have May. It's such a beautiful month, full of flowering trees and green grass already. Giving a foretaste of summer. Often with high temperatures and intense sun. Intermittent sometimes with cool days and rain. But still, more and more approximating us to the holidays. What will it be like this time?
 
When packing a bag for the long weekend, I wondered whether to bring a bikini. And surprisingly I'm using it - although I had to hide, because the wind is still cold, I was able to sunbathe yesterday and today. Forgetting for a moment that it's still spring. Not summer.

We close certain stages in life, in preparation for further changes and challenges. And with age, we realize that very little we need to be happy. Just coffee on the terrace, a good movie, meeting up with friends. Although heart goes out to go further, to learn something new, to reach for more, it's nice to enjoy the pleasures of everyday life. The life here - just when you wake up. Have a nice weekend!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...