Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xmas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xmas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 grudnia 2014

One week till Xmas

Za tydzień Boże Narodzenie, a ja zaczęłam marudzić. Że nic mi się nie chce, że wszystko mnie denerwuje. Że te Święta jakoś nie w porę... A na myśl o nauce do egzaminu - mam ból istnienia. I choć do malkontentów nie należę, muszę przyznać, że przez ostatnie dni jest mi całkiem niedaleko do tego typu osobników... 

Może to kiepska pogoda, bo jest ciemno, trochę mgliście, wilgotno. Gdyby nie kolorowe lampki na ulicach i Mikołaje na wystawach sklepowych, w życiu nie powiedziałabym, że mamy grudzień... Śnieg sprawiał, że wszystko było jaśniejsze i weselsze. A jutro zapowiadają 9 stopni na plusie. I to w Suwałkach!

Na szczęście takie gorsze momenty miewam rzadko i pewnie za chwilę mi przejdzie. Zabawne, że nie tylko ja jestem w słabszej formie, bo koleżanka napisała, że w ostatnich dniach nasiliło się jej uczucie, że chciałaby żyć pośród palm. A ja mogę jej zawtórować! Tymczasem, choć w myślach mam słoneczne plaże i bikini, czas wyjąć z szafy świąteczne swetry. I trzeba wkrótce wybrać jakieś drzewko. I nie myślę tu o palmie, ale o choince. Dobrze, że chociaż wino można pić cały rok ;)

 It's Christmas in a a week, and I began to linger. And I don't have strength for anything, all things piss me off. And somehow beucause this Christmas has wrong timing... Plus, while thinking of learning to the test - I have the pain of existence. And even though I don't belong to naysayers, I have to admit that in the last few days I'm pretty close to this type of individuals ...
 
Maybe it's because the weather is not too good, because it's dark, a little hazy, humid. Had there not been coloured lights on the streets and Santas in shop windows, I would never say that we have December ... Snow made everything brighter and happier. And tomorrow they forecast plus 9 degrees. In Suwalki!

Fortunately, I still have such worse moments very rarely and probably I'm gonna be ok in a while. Funny that not only I am in a weaker form, as a friend texted me that in recent days she's intensified her feeling that she would like to live among palm trees. And I can say the same! Meanwhile, although I have sunny beaches and bikinis on my mind, it's time to grab Christmas sweaters from the closet. And soon we'll have to choose some tree. And I'm not talking about palm, but Christmas tree instead. Well, hopefully you can drink wine all year round ;)


Pics: tumblr.com and Russh December 2014/January 2015: Magadalena Frackowiak By Ward Ivan Rafik

sobota, 13 grudnia 2014

All that glitters!

Zbliżający się czas Świąt Bożego Narodzenia, a potem Sylwester, to jedyny taki okres w roku, kiedy - wśród rodziny, przyjaciół, przy muzyce albo wesołym pobrzękiwaniu kieliszków, można bez wyrzutów sumienia wyciągnąć z szaf najlepsze ubrania, buty, wyglądać najpiękniej i ... po prostu błyszczeć.

The upcoming Christmas time, and then New Year's Eve, is the only period in the year when - among family, friends, music or cheerful glasses clinking, you can, with no remorse, drawn your best clothes and shoes from cabinets, look the most beautiful and ... simply shine.


 
 

sobota, 21 grudnia 2013

Merry Christmas

Po wczorajszym "śledziku" wstałam o 11:00. Praca do późna i czerwone wino dało się we znaki. Ból głowy postanowiłam pokonać spacerem w ten piękny sobotni dzień. Z niedowierzaniem patrzę w kalendarz i myślę, że za 3 dni o tej porze będziemy siadać do wigilijnej kolacji. 

To pierwszy rok, gdy nie czuję nadchodzących Świąt. Próbuję sama wprowadzać się w odpowiedni nastrój. Obejrzałam "Love actually", wyciągnęłam trochę świątecznych ozdób, włączam co 2-3 dni "Merry little Christmas" Franka Sinatry, w pokoju wesoło mrugają lampki. Wysłałam kilka kartek. Tak, jestem w tym nikłym procencie ludzkości, który nadal pisze odręczne życzenia, ślini znaczki i wysyła kolorowe pocztówki, z nadzieją na odzew, w świat. I...jakoś nie pomogło. Może to wina pogody, która bardziej przypomina październikową niż grudniową. Warszawa widziała w grudniu śnieg zaledwie przez jeden wieczór. 

A może to dlatego, że jestem zajęta - pracą, nauką, spotkaniami - i zupełnie nie mam poczucia upływających dni. W tym roku nie biorę udziału w przygotowaniach, nie pomagam w pieczeniu ciast, ubieraniu drzew na podwórku, kłócąc się z tatą o to, które lampki wieszamy. Do domu na Święta jadę dopiero 23.12 wieczorem i rano obudzę się już w Wigilię. Wtedy mam nadzieję poczuć tę magię i dziecięce zniecierpliwienie. Że to już, że za chwilę zabłyśnie pierwsza gwiazdka. Znowu podzielimy się opłatkiem i, ukrywając tę jedną, malutką łzę wzruszenia, będziemy sobie życzyć zdrowia, miłości - oby była prawdziwa i na całe życie (lub chociaż na dłużej niż miesiąc), sukcesów, spokoju. Cicho zaśpiewam którąś ze smutnych polskich kolęd. Znowu nie tknę śledzia i zjem za dużo łazanek z makiem...

Wesołych Świąt :) !

 


After yesterday's "Herring party" I woke up at 11:00. Working late and red wine could be felt today. I've decided to beatheadache with a walk on this beautiful Saturday day. In disbelief, I look at the calendar and think that in three days this time we will sit down for Christmas Eve dinner.
This is the first year when I don't feel the coming Christmas. I'm trying to put myself in the right mood. I watched "Love Actually", pulled out some Christmas decorations, turn "Merry Little Christmas" by Frank Sinatra every 2-3 days, lights cheerfully flash in the room. I sent a few Christmas cards. Yes, I am in the dim percentage of humanity still writing wishes, drooling stamps and sending colourful postcards, hoping for a response. And... somehow it hasn't helped. Maybe it's the weather which is more like in October than December. Warsaw has seen snow in December just for one night.
Or maybe it's because I'm busy - with work, learning, meetings - and I don't have quite the sense of elapsing days. This year, I don't take part in the preparation, not helping in baking cakes, dressing trees in the yard, arguing with my dad about which lights to hang. I'm going home for Christmas on 23 December in the evening and in the morning I'll wake up on Christmas Eve. Then I hope to feel the magic and childish impatience. That this would be the moment for the first star to shine. Again, we'll divide the wafer and, hiding this one tiny tear of emotion, we'll wish ourselves health, love - so may it be true and for the whole life (or at least for more than a month), success, peace. I'll softly sing one of sad Polish carols. Again, I won't try herring and eat too much noodles with poppy ...
Merry Christmas :) ! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...