Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christmas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christmas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Find yourself a marry little Christmas

Szukam ich wszędzie. Próbuję znaleźć w sobie i w innych. Stojąc w kolejce w sklepie. Na straganie pod Halą Mirowską. W domu, w pracy. Nawet na zdjęciach. Na ulicy. Nic. Babcia mówi, że porządki, takie z prawdziwego zdarzenia, pomogą. W sobotę tydzień temu sprzątałam kuchnię 3 godziny. Wyjęłam wszystko z szafek, szuflad, zakamarków. Oprócz konfitury niewiadomego rodzaju z 2010 roku, nic mnie tam nie zaskoczyło. 

Gdzie są te Święta? Chociaż na ulicach mrugają światełka, biegam po sklepach w poszukiwaniu prezentów, w pracy kompletowaliśmy Szlachetną paczkę, nadal ich nie czuję. Może dlatego, że nie ma śniegu? I czasem zastanawiam się, czy to już tak będzie? Czy to tylko przywilej dzieci (i mojej Babci)? Od kilku lat próbuję ten stan wywołać. Oglądam odpowiednie filmy, słucham świątecznej muzyki. Nie pomaga. I nie jestem w tym sama.  

Za czym tak tęsknimy? Święta są przecież co roku. 
 
Może żeby było trochę spokojniej, bez tłumu w sklepach. Żeby odliczać dni na kalendarzu. Mieć trochę mniejszy wybór. I mokre buty od śniegu. Żeby w domu naprawdę pachniało choinką, bo co to za Boże Narodzenie bez drzewka. Żeby się chciało chcieć i starać. I marzyć o czymś, że może się znajdzie wśród prezentów. I chować to potem pod poduszką. I wypatrywać tej pierwszej gwiazdki. Choć przecież świeci co roku.


I am looking for it everywhere. I try to find it in myself and in others. Standing in line at the store. At the market nearby Hala Mirowska. At home, at work. Even in the pictures. On the street. Nothing. Grandma says that real cleanups, like - real ones, will help. On Saturday, a week ago I was cleaning the kitchen for 3 hours. I took everything out of the cabinets, drawers, nooks and crannies. Except of some jam of the unknown kind from 2010, nothing surprised me.

Where is Christmas? Although the lights are blinking on the streets, I go to stores looking for presents, at work we have completed the Szlachetna paczka, I still do not feel it. Maybe because there is no snow? And sometimes I wonder if it's gonna be like that forever? Is it only a privilege of children (and my grandmother)? I've been trying to put myself in this special state for several years. I watch the right movies, I listen to Christmas music. Doesn't help. And I'm not alone here.


What do we miss so much? Christmas is every year after all.


 
Maybe we wish it was a bit quieter, without a crowd in stores. We wish to count down the days on the calendar. To have a slightly smaller choice. And wet snow boots. We wish the house really smelled of a Christmas tree, because what a Christmas it is without a tree. We wish we really wanted to take care and pay attention. And dream about something to be among gifts. And hide it then under the pillow. And we wish we looked out for that first star.Although it shines every year.


niedziela, 18 grudnia 2016

One week till' Christmas

Za tydzień Święta, chwilę dzisiaj popadał śnieg, ale na biel za oknem raczej nie ma co liczyć.
Przynajmniej w Warszawie. Więc pod nosem podśpiewuję sobie "I'm dreaming of a white Christmas".

Gdzieniegdzie zaczęły się wyprzedaże, chciałam kupić nową torebkę, z czystej przyjemności.
Ale nie mogłam. Oglądam wiadomości, widzę dramat ludzi w Syrii i całą kasę, jaką chciałam przeznaczyć na zachciankę dla siebie, wpłacam na organizację White helmets. Ufundowałam też kolację wigilijną dla starszych samotnych ludzi. Uważam, że takie akcje to skarb. W pracy zbieraliśmy środki na porzucone zwierzęta z Fundacji Niechciane i Zapomniane. Pomóc możemy na różne sposoby, to nie jest trudne.

***

Po co są Święta? Dla każdego pewnie mają inne znaczenie. Jedni widzą w nich wyłącznie aspekt religijny, inni trochę mniej, reszta - wcale. Dzieci czekają cały rok na prezenty, ja na choinkę i spotkanie z rodziną i przyjaciółmi. I łamiemy się opłatkiem, życzymy sobie szczęścia i miłości. Na stole stawiamy jeden dodatkowy talerz, dla wędrowca. Tylko czy ten talerz ma jeszcze sens? Nie przyjęliśmy do naszego kraju ani jednego uchodźcy z dotkniętej wojną Syrii. A czy sami mamy pewność, że nie będziemy kiedyś potrzebować schronienia? 

Za tydzień Święta. To bardzo dużo czasu, żeby zrobić coś dobrego.




It's one week till' Christmas, snow was falling for a while today, but I wouldn't count on white view outside the window. At least in Warsaw. So I'm singing "I'm dreaming of a white Christmas."
 
Some sales began already, I wanted to buy a new bag just for pure pleasure. But I couldn't. Watching the news, seeing the whole human tragedy in Syria, all the money I wanted to spend on a whim for myself, I paid to host White helmets.  I founded a Christmas dinner for lonely elderly people. I believe that such actions are just like treasure. At work we collected funds for abandoned animals of the Foundation 'Niechciane i Zapomniane'. We can help in various ways, it is not difficult. 

*** 

What are Christmas for? For different things for everybody. Some see them as purely religious aspect, others a little less, the rest - at all. Children wait all year for gifts, I wait for the Christmas tree and meeting with family and friends. And we break the wafer, we wish ourselves happiness and love. On the table, we put one additional plate for the wanderer. Yet does this plate still make sense? We have not adopted to our country not a single refugee from war-stricken Syria. And are we that sure that we will never need shelter?

 It's one week till' Christmas. That's a lot of time to do something good.


niedziela, 4 grudnia 2016

20 days till' Christmas.

4 grudnia. Barbórka. Wracam samochodem z rodzinnego domu, gdzie spędziłam weekend. 
I jestem zdziwiona, bo nie ma korków, nikt już nie wraca po 2 dniach na Suwalszczyźnie czy Mazurach. Bo to grudzień, o 17 jest już ciemno i to nie czas na wypoczynek nad jeziorem. Wszyscy myślą o prezentach, choince, wigilijnym karpiu. Bo już za 20 dni siądziemy razem do stołów, wcześniej łamiąc się opłatkiem. 
 
Polskie porzekadło mówi, że "gdy na Barbary po lodzie, Święta będą po wodzie". I niechybnie się to sprawdza co roku. Ale dzisiaj pomyślałam sobie, że wszystko byłoby jasne, jak przewiduje polskie przysłowie, gdyby nie to, że w Suwałkach mieliśmy aurę absolutnie zimową, z mrozem i skrzącym się w słońcu śniegiem, podczas gdy w Warszawie było pochmurno i... na plusie. 

I znowu obiecałam sobie, że prezenty kupię w listopadzie, a grudzień poświęcę na wysyłanie kartek z życzeniami i wertowanie książek kucharskich w poszukiwaniu nowych przepisów na ciasta itd. A jest jak co roku - nic nie kupiłam, kalendarz pokazuje, że przyjadę do domu na samą Wigilię, obym tylko zdążyła wysłać życzenia... Ale cieszy mnie to oczekiwanie, kupowanie ozdób na Święta, spotkania ze znajomymi tuż przed Gwiazdką. I śpiewanie kolęd albo anglosaskich carols. 

I liczę po cichu na białe Święta, takie jak w dzieciństwie.


December, 4th - Polish holiday - Barbórka. I'm returning by car from my family home, where I spent the weekend. I am surprised, because there is no traffic jams, no one is going back after 2 days in the Suwalki region or Mazuria. Since it is December, it is already dark at 5 p.m. and it is not the time to relax by the lake. Everybody's thinking about gifts, Christmas tree and carp for Christmas. Because it's 20 days till' we sit down to tables, breaking the wafer before.

Polish proverb says that "when Barbara's on ice (i.e. today), Christmas will be on the water." And actually it checks every year. But today, I thought that everything will be clear, as provided for in the Polish proverb, for it was not an aura of absolute winter, frost and snow sparkling in the sun in Suwalki, while in Warsaw it was cloudy and ... over zero degrees.


And again, I promised myself that gifts would be purchased in November and in December I'll be spending sending greeting cards and paging through cookbooks in search of new recipes for cakes, etc. And like every year - nothing is bought, the calendar shows I'll be home exactly on Christmas Eve. Hope I'll have time to send greetings ... But I'm happy for this awaiting, buying decorations, meetings with friends, just before Christmas. I sing Polish and Anglo-Saxon carols.


And quietly I hope quietly I hope the Christmas would be white, just as it used to be in my childhood.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Monday. December 8th.

Za nami Mikołajki, urocze święto, zwłaszcza dla najmłodszych. Tego dnia, jako dziecko, biegłam z samego rana zajrzeć do swoich butów, w poszukiwaniu drobnych upominków i słodkości. Mikołajki były też bardzo przyjemnym dniem w szkole, gdy cała klasa robiła sobie prezenty, wcześniej losując imię i nazwisko osoby, którą przyjdzie obdarować. Czasem brakuje mi szkolnych czasów. Mikołajki, Jasełka. To wszystko miało bardzo silne działanie nastrajające. Nie pamiętam, by zdarzyło mi się "nie czuć" zbliżających Świąt. 
 Dziś obserwuję to wszystko już z perspektywy osoby dorosłej. I, mimo, że też mnie to cieszy, to jednak ta radość ma zupełnie inny smak. Z pewnością jeszcze inaczej odczuwają takie chwile rodzice, mogący patrzeć na swoje dzieci.

Wraz z początkiem grudnia postanowiłam zacząć naukę, a ponieważ w weekend wyszło mi to średnio, dzisiaj od rana ruszyłam pełną parą.... Najpierw jednak przemeblowałam pokój, zawiesiłam obraz, sprzątnęłam kuchnię, na koniec potańczyłam 40 minut do przebojów Beyoncé. W końcu liczą się priorytety. 

Pogoda nie napawa optymizmem, pada śnieg z deszczem, jest mgliście, trochę listopadowo. W radio "Last Christmas" nie grają zbyt często, nie mówiąc już o przeboju Mariah Carey "All I want for Christmas". Wożę więc ze sobą zestaw płyt i o nastrój zbliżających się Świąt postanowiłam zadbać sama. Obejrzałam już 2 części Kevina, "Love actually", myślę o "The Holiday". Tata dzwoni, że jest w sklepie elektrycznym i pyta, czy kupić, setny chyba, zestaw lampek. Mama zastanawia się, ile pierogów zjemy na Wigilię. I jak co roku, nikt nie ma planów na Sylwestra. Czyli wszystko w normie.
 


Nicholas Day is behind us, a lovely holiday, especially for children. That day, as a child, I used to run in the morning to look into my boots, in search of small gifts and sweets. It was also a very nice day at school, when the whole class was making gifts, earlier by drawing the name of the person to give a present to. Sometimes I miss school days. Nicholas Day, Nativity play. It all had a very strong effect to be in a festive mood. I don't remember that I happened to "not feel" the approaching Christmas.

  Today, I watch it all already from the perspective of an adult. And I am happy, however, that joy has a completely different taste. Certainly it must be even more different for parents to experience such moments, when they can look at their own children.
 
With the beginning of December I decided to start learning, and as I didn't make it that well during the weekend, today in the morning I set off at full speed.... But first I rearranged the room, hung an image, cleaned up the kitchen, at the end I was dancing for about 40 minutes to Beyonc
é's hits. At last priorities are what counts.
 
The weather is not optimistic, sleet is falling, it's foggy, a little like in November. "Last Christmas" is not played too often on the radio, not to mention Mariah Carey's hit "All I want for Christmas". So I drive with a set of CDs and I decided to take care of myself when it comes to feel the approaching Christmas mood. I've already watched 2 parts of Kevin's, "Love Actually", I also think of "The Holiday". Dad calls saying he's in the electrical shop, asking whether to buy, I guess the hundredth one, set of lights. Mom wonders how much dumplings we'll eat on Christmas Eve. And like every year, no one has plans for New Year's Eve. So everything is in the standard.

pics from tumblr.com and mine

czwartek, 4 grudnia 2014

Christmas is just around the corner.

Za 3 tygodnie Święta. Myślałam sobie dzisiaj, jak inaczej wszystko wyglądało rok temu. Gdy, zaprzedawszy duszę korporacji, pracowałam do późna, bo był to najgorętszy okres i trzeba było domknąć wiele transakcji. Potem firmowe Christmas Party. I późny przyjazd do domu, właściwie dopiero na samą Wigilię. Nie zdążyłam "wejść" w klimat przedświąteczny, a już trzeba było łamać się opłatkiem.

W tym roku, gdy jestem od października w rodzinnym mieście, zupełnie inaczej odczuwam zbliżające się Święta. Pracuję mniej, na spokojnie, właśnie zaczęłam naukę. Porządki w szafach i w głowie, padający śnieg i wyszukiwanie przepisów na świąteczne ciasta sprawiają, że powoli wdrażam się w nastrój oczekiwania. Na 12 potraw. Choinkę. I wesoły krzyk dzieci.

Nie mam wątpliwości, że czas Bożego Narodzenia był najpiękniejszy w czasach dzieciństwa. Pamiętam przesiadywanie pod choinką i oglądanie wszystkich tych wspaniałych reklam. Marzyłam o czymś, pisałam o tym w liście do Świętego Mikołaja i w magiczny sposób znajdowałam to wśród prezentów... Zawsze było coś, co było numerem jeden na mojej liście. Później, z wiekiem chciałam też obdarować rodzinę. I dziwiłam się, że mama "nic nie chce". Bo jak można nie chcieć prezentu na Święta? Dziś śmieję się z tego w duchu, bo czuję to samo. A prezent może być naprawdę symboliczny. Zakochani mogą zaśpiewać "All I want for Christmas is you" i często będzie to prawda ;). Innym pozostaje "Rocking around the Christmas tree". Z rodziną i przyjaciółmi.

Ciągle słyszę ciężkie wzdychanie, że Święta są takie męczące. I to tyle pracy, pieniędzy, siedzenia przy stole. Że najlepiej byłoby wyjechać. A przecież, przy odrobinie dobrej woli i zmiany nastawienia, to właśnie najpiękniejszy czas w roku. Te 3 tygodnie to chyba dobry czas na to, by przepracować to we własnej głowie. Bo nic wielkiego się nie stanie, gdy prezenty będą nieco mniejsze. Możemy też darować sobie jedno ciasto. A w jego miejsce kupić o jedno wino więcej. I zaprosić przyjaciół. Gwarantuję, że wszystkim się to spodoba :)

 

In 3 weeks it's Christmas. I was thinking today how different everything was just a year ago. When, having sold my soul to corporation, I was working late, as it was the hottest period of the year and many transactions had to be closed down. Then a Christmas Party at work. I arrived home late, actually on Christmas Eve. I wasn't able to "get" in the climate before Christmas, and suddenly I had to share the wafer with my family, wishing them all good.

This year, I have been in my hometown since October, and I feel
approaching Christmas in a completely different way. I work less, calmly, I've just started learning. Cleanup in the cabinet and the head, falling snow and searching for recipes for Christmas cakes make me slowly implementing in a mood of waiting. For 12 dishes. For Christmas tree. For a cheerful screaming of kids.

I have no doubt that Christmas time was the most beautiful in childhood. I remember hanging out under the tree and watching all these great ads. I dreamed about something, I wrote about this in a letter to Santa Claus and magically found it among the gifts ... There was always something that was number one on my list. Later, I also wanted to give presents to the family. And was surprised that my mother "didn't want anything". Because how can you not want a gift for Christmas? And today I laugh at this in the spirit, because I feel the same. A gift can be very symbolic. Those in love may sing "All I want for Christmas is you" and often that'll be what they mean ;). Others may be "Rocking around the Christmas tree". With family and friends.

I can still hear the heavy sighs that Christmas is such a tiring. And it's so much work, money, sitting at the table. It would be the best thing to leave. And yet, with a little good will and a change of attitude, it is the most wonderful time of the year. These 3 weeks is probably a good time for it to work through it in one's head. Because nothing wrong will happen when the gifts will be slightly smaller. We can also make one cake less. And instead of it buy one more wine. And invite friends. I guarantee that everyone's gonna like it :)



all pics from tumblr.com #christmas
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...