niedziela, 10 marca 2013

Dlaczego nie lubię niedzieli. Why I don't like Sundays.

Nie wiem, dlaczego, ale od zawsze nie lubię niedzieli. Pomijam fakt, że w czasach szkolnych był to dzień, gdy trzeba było uczyć się do klasówki, na studiach - do kolokwium, a dla człowieka pracującego niedziela ma już niestety przedsmak poniedziałku w pracy. Pomijam to. Niedziela nie jest już weekendem jak piątek wieczór. Albo sobota - mój ulubiony dzień tygodnia! Mieszkając w Suwałkach, lubiłam wstać w sobotę rano i jechać z rodzicami na rynek, który odbywa się właśnie w tym dniu na dużej powierzchni i możesz tam kupić wszystko. Dosłownie. Mnie interesują tam: świeże owoce i warzywa latem, skórzane rękawiczki od rosyjskich babeczek we wszystkich kolorach tęczy zimą, hortensje (różowe) wczesną jesienią, a cały rok - starocie i antyki. Tak - na sobotnim bazarku można znaleźć cuda! Uwielbiam architekturę, urządzanie wnętrz, dlatego wśród pięknych rzeczy "z historią" czuję się jak ryba w wodzie! Znalazłam tam piękne porcelanowe filiżanki i dzbanek, lustro w rzeźbionej ramie, które często jest "bohaterem" moich zdjęć, prawdziwą lalkę z porcelanową twarzą, która swymi szklanymi oczami przeraża moją siostrę. I inne cudeńka. 

Mam duszę handlowca, targuję się jak stara przekupka (dlatego nie jestem lubiana na sukach w krajach arabskich, nazywają mnie tam "bandita"), ale to ma swój smak i daje dużo radości, gdy wracam do domu z kolejnym "trofeum"...
 
Odkąd mieszkam w Warszawie, jeżdżę do domu rodzinnego raczej na weekendy, ale wtedy także zdarza mi się pokonać senność i jechać z rana "na łowy". Gdy weekend spędzam w stolicy, w sobotę zwykle śpię dłużej. I lubię dobre, leniwe śniadanie w piżamie. Otwieram okno, włączam telewizję informacyjną i piję kawę z cynamonem. Chętnie też gotuję. Sobota jest fajna, nawet gdy pół dnia sprzątam i porządkuję szafę. Mam dużo energii tego dnia. Lubię przejść się na pobliski Plac Grzybowski i obserwować, jak Żydzi udają się do synagogi. Moje zamiłowanie do czasów wojennych i losów Żydów w czasie II wojny światowej sprawia, że w tym miejscu w Warszawie czuję, jakbym trochę dotykała historii. 

Niedziela. Drażni mnie jej spokój. Nigdy nie wiem, jak to się dzieje, że z piatku nagle zrobiła się niedziela w porze obiadowej. Znowu trzeba coś jeść. Już nie mam ochoty gotować, robię coś "na szybko". Ludzie na ulicy są jakby niemrawi - może to efekt sobotniej nocy? Ale babcia z dołu też "nie w sosie"... Nawet znajomi nie dzwonią w niedzielę. Ostatniego dnia tygodnia słucham spokojnej muzyki, czasem nostalgicznej. Czytam książki. Oglądam filmy. Nie mam ochoty wyjść z domu. A jutro poniedziałek i znowu będę czekać na piątek i sobotę rano.

tumblr.com

 Faith No More "Easy" - <3 this.

tumblr.com

 soup.io
 
 


I do not know why but I have always disliked Sundays. Not to mention the fact that when I was a kid it was the day when you had to learn to tests, then also to tests at university. And for working people Sunday is, unfortunately, a foretaste of Monday at work. Not to mention these.
Sunday is no longer a weekend like Friday evening. Or Saturday - my favorite day of the week! Living in Suwalki I liked to get up on Saturday morning and go with my parents to the local market which is held only on Saturday over a large area and you can buy everything there. Literally. However, I'm interested in: fresh fruits and vegetables in summer, leather gloves from Russian old ladies in all colors of the rainbow in winter, hydrangeas (pink ones) in early autumn and all year round - in antiques and old stuff. Yes - you can find unique things on Saturday bazaar! I love the architecture, decoration and among the beautiful things "with history" I feel like a fish in water! I found some beautiful porcelain cups and a pot, a mirror in carved frame which often is a "main character" of my photos, a real doll with porcelain face - her glassy eyes scare my sister. And other miracles.

I have a soul of trader, I haggle like an old street vendor (which is why I am not the favourite one in the souks in Arab countries, they keep calling me a "bandita"). However, it all has its own flavor and gives a lot of joy when I come home with another "trophy" ...

Since I have been living in Warsaw, I go to the family home more on the weekends - but then also I happen to overcome sleepiness and go "hunting" in the morning. When I spend a weekend in the capital city of Poland, on Saturday I usually sleep longer. I like a good, leisurely breakfast in my pajamas. I open the window, turn on the information TV and drink coffee with cinnamon. I also cook. Saturday is fun even when I clean and organize the closet almost all the day. I have a lot of energy on Saturday. I like walking to the nearby Grzybowski Square and watch how the Jews go to synagogue. My love to war times and the fate of the Jews during World War II make in this place in Warsaw I feel like I was touching this history myself.
 
Sunday. Its peace and calmness irritate me. I don't know how it always happens that suddenly Friday becomes into Sunday at lunchtime. Again, I hshould eat something. I don't want to cook anymore, I just make something "quick". People on the street - even they seem to be sluggish - it may be an effect of Saturday night? But the old lady from the floor below is also a bit gloomy... Even my friends don't call me on Sunday. I spend the last day of a week listening to quiet music, sometimes even to nostalgic one. I read books. I watch movies. I do not want to leave the house. And tomorrow it's Monday again and we'll be waiting for the Friday and Saturday morning.


tumblr.com




All the photos that do not have any source, are mine. Please do not copy them.

5 komentarzy:

Joanna D. pisze...

Też nie lubię niedzieli, niby jeszcze weekend, a już trzeba myśleć o poniedziałku;(

paulina.be pisze...

Tak. Można zawsze napić się wina :)

d. pisze...

Niedziela jest zazwyczaj strasznie nudna i leniwa, dlatego lubię sobie coś na nią zaplanowac z wyprzedzeniem, żeby cokolwiek tego dnia zrobić ;) I to jest u mnie dzień sprzątania.. ;)

http://customlookink.blogspot.com


lekarka w świecie mody pisze...

Coś jest w tej niedzieli.
Chociaż od czasu, kiedy zakochałam się w podobnym do opisywanego, targu we Wrocławiu, który odbywa się właśnie w niedzielę - dzień ten nabrał jakby smaku i barw.
A w Warszawie pl.Grzybowski to jedno z moich ulubionych, magicznych miejsc :)
pozdrawiam :*

paulina.be pisze...

Muszę sobie znaleźć chyba właśnie jakiś niedzielny rytuał...który sprawi, że niedziela szybko zleci ;)

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...